[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Pójdę z tobą. - Krzysztof zerwał się z miejsca.
Po wyjściu Marka i Krzyśka na chwilę zapadła krępująca cisza.
Po co przyjechałeś? - zapytałam wreszcie.
Przecież umawialiśmy się, że jak nasza miłość wytrzyma, to spotkamy się w wakacje. - odpowiedział Jacek.
Kto się umawiał? Ja? A może to ty umówiłeś się tak ze swoim tatusiem? - wyrzuciłam z siebie jednym
tchem.
Baśka siedziała obserwując nas bez słowa.
Ninka, spróbujmy jeszcze raz. - Jacek usiłował wziąć mnie za rękę.
Czy nie zauważyłeś jeszcze, że nie jestem sama, że nie czekałam na ciebie? - zapytałam wyrywając mu dłoń.
95
96
Jacek nie zdążył odpowiedzieć, bo w drzwiach stanął.. Marek.
A gdzie Krzysztof? - zapytałam.
Poszedł do domu i prosił, abym ci przekazał, że nie będzie stał ci na drodze. Nie chce być tym drugim. -
Marek przekazał to, o co prosił go Krzysztof z wielkim trudem, bo mówiąc zaczerwienił się, aż po czubki
swoich i tak czerwonych włosów.
Zapadła cisza. Zrobiło mi się bardzo przykro. Bez słowa chwyciłam swoją torebkę i wybiegłam. Nie chciało
mi się iść do domu, więc poszłam na nasze podwórko. Usiadłam na starej ławce, pamiętającej jeszcze
zabawy w sklep i rozpłakałam się.
Gdyby mnie kochał,to nie zostawiłby mnie z Jackiem. Przynajmniej usiłowałby dowiedzieć się po czyjej
jestem stronie. Zresztą wiedział, że go kocham. Widocznie nie zależało mu na mnie, skoro zostawił mnie.
Szkoda,że jeszcze nie powiedział ,,wez ją sobie . - myślałam rozżalona.
Nie miałam ochoty na spotkanie z rodzicami, więc czekałam na podwórku, aż w naszych oknach zgaśnie
swiatło. Dopiero wtedy poszłam do domu.
Była niedziela. Bolała mnie głowa. Pewnie to efekt wypitego alkoholu, ale też i stresu. Postanowiłam nie
wstawać z łóżka, lecz koło południa mama zajrzała do pokoju.
Jak długo zamierzasz gnić w tym łóżku? - spytała.
Jak mi się będzie podobać! - odpowiedziałam i po chwili dodałam z wyrzutem:
Czemu powiedziałaś Jackowi gdzie jestem?
A dlaczego niby miałabym nie mówić, lubiłam Jacka. - odpowiedziała wzruszając ramionami.
A Krzysztof, przecież wiesz, że chodzę z nim.
Krzysztof? Krzysztofa nie znam.
To się umów z Jackiem, a mnie życia nie układaj!
A stało się coś?
Stało. Krzysztof po prostu wyszedł.
Jeszcze się pogodzicie. - mama z niewyrazną miną poszybowała do kuchni.
Aatwo tak powiedzieć, a mnie krwawiło serce.
96
97
Po południu zwlekłam się jakoś z wyra i poszłam na skargę do Celiny. Opowiedziałam jej wszystko, ale
Celina zajęta obszywaniem pieluch, nie za wiele miała dla mnie czasu. Poszłam więc poskarżyć się Jolce. Ta
akurat była wolna i zaproponowała mi wyjście do kawiarni.
Po co będziesz tak siedzieć w domu i rozpamiętywać wszystko od poczatku. Napijemy się kawy, a może
przyjdzie Krzysztof, to sobie wyjaśnicie pewne sprawy i po kłopocie.
Aatwo ci mówić, ale myślę, że Krzysztof wcale nie będzie chciał ze mną rozmawiać. Przecież nie zależy mu
na mnie.
Oj, nie klep głupot, tylko chodz. - Jolka już się poważnie zezłościła.
Niestety w kawiarni nie było Krzysztofa. Wypiłyśmy kawę i poszłyśmy na spacer. O ironio! Spacerować z
Jolką tymi samymi alejkami co z nim. Ten dzień uważałam za stracony.
Następnego dnia też nic się nie zmieniło, tylko doszłam do wniosku, że Krzysztof też jest dla mnie
stracony. Trochę popłakiwałam, ale zaczynałam też być na niego zła.
Co on sobie myśli! Wszystko mu wolno? Ja niby mam tu czekać, aż pan łaskawie przestanie się burmuszyć?
Przecież nie było w tym ani odrobiny mojej winy. Spadaj kochanie!
Wieczorem umówiłam się z Mańką i poszłyśmy do kina. Niestety nie mogłam wysiedzieć do końca filmu i
gdyby nie koleżanka, to napewno bym wyszła. Moje postanowienie zignorowania Krzysztofa niezupełnie
mi wychodziło. Po kinie zajrzałam mimo woli do kawiarni i rozczarowana wróciłam do domu.
Najlepszą metodą na miłość jest druga miłość. - myślałam sobie. Zaczęłam kombinować gdzie by tu
wyskoczyć. Może na jakieś wczasy? Sezon urlopowy w pełni, ale pod namiotami zawsze znajdzie się jakieś
[ Pobierz całość w formacie PDF ]