[ Pobierz całość w formacie PDF ]
świadomie, z rozmysłem. Odebrała sobie życie, rzucając się do rzeki. To
prawda, że tego dnia był na nią lekko zirytowany, ale natychmiast ją przeprosił
za opryskliwość. Czyżby kilka ostrzejszych słów mogło popchnąć ją do
samobójstwa? A może przyczyna leżała głębiej? Niewykluczone, że
zrozumiała, iż John jej nie kocha...
Znali się od dziecka. Majątki sąsiadowały ze sobą i obie rodziny
przyjazniły się od pokoleń. Kiedy umarł ojciec Johna, sir Andrew Walton
pomógł młodemu przyjacielowi w zarządzaniu włościami. John poradziłby
sobie, ale nie zapomniał o przysłudze. Gdy Andrea zwróciła się do niego,
szukając pomocy w kłopocie, uczynił to, co każdy szanujący się dżentelmen:
zaoferował podstępnie uwiedzionej Andrei małżeństwo, a ona przyjęła
propozycję z wdzięcznością.
Po ślubie starał się wyrzucić Sarę z pamięci, ale żona musiała odgadnąć,
że jego serce należy do innej i że John nigdy jej nie pokocha. Andrea zle się
czuła, więc w noc poślubną nie odwiedził jej sypialni. Zresztą żadnej następnej
nocy nie spędzili razem, bo Andrea nie najlepiej znosiła ciążę. Po urodzeniu
dziecka powiedziała mu, że oczekuje go w swojej sypialni, na co on odparł, że
powinni poczekać, aż całkiem wydobrzeje. Więcej nie ponowiła zaproszenia.
Mijały dni, tygodnie, a oni coraz bardziej oddalali się od siebie, Andrea zaś
zamknęła się we własnym świecie.
Nie kłócili się i odnosili do siebie nawzajem uprzejmie, chociaż może
Anula & pona
ous
l
a
d
an
sc
byłoby lepiej, gdyby dochodziło do sporów. Wymieniali nic nieznaczące
uwagi, ale tak naprawdę nie rozmawiali. Tamtego ranka, gdy rzucił kilka
opryskliwych słów pod adresem żony, zrozumiał, że dłużej nie mogą tak żyć.
Albo Andrea stanie się jego żoną w pełnym znaczeniu tego słowa, albo będą
musieli pomyśleć o separacji. Postanowił porozmawiać z żoną jeszcze tego
wieczoru, lecz nie zdążył. Andrea już nie żyła. Tego dnia wyciągnięto z wody
jej ciało.
Czy zawinił? Powtarzał sobie, że przecież jej nie skrzywdził, ale
sumienie nie dawało mu spokoju. Czyżby tak bardzo unieszczęśliwił Andreę,
że odebrała sobie życie? Udręczony, zaczął podejrzewać, że sam podrzucał
przedmioty,należące do Andrei, między swoje. Może chciał się ukarać za jej
śmierć, nie wiedząc, co czyni?
Nie, to niemożliwe! John pokręcił głową. Musi być jakieś logiczne
wyjaśnienie tego, co się działo w Elworthy House.
Wiedział, że śmierć Andrei wywołała plotki i rozmaite przypuszczenia.
Zastanawiano się, co mogło popchnąć młodą kobietę, która urodziła pięknego,
zdrowego syna, do samobójstwa. Nikt nie odważył powiedzieć się tego głośno,
podejrzewano jednak, tak przynajmniej sądził John, że jego żona nie rzuciła się
do rzeki z własnej woli. Ktoś musiał jej pomóc...
Nie miał pojęcia, kto rozsiewał plotki, ale teść wyjawił mu, że i do niego
dotarły.
- Wiem, że to bzdura. - Sir Andrew machnął lekceważąco ręką.
Odwiedził tego ranka Johna, by pokazać mu list, który właśnie otrzymał. -
Gdyby w tych podłych insynuacjach tkwiło choćby ziarenko prawdy, autor
listu by się pod nim podpisał. To stek kłamstw. Nie uwierzyłem w ani jedno
słowo, ale pomyślałem, że powinieneś o tym wiedzieć.
John przebiegł list wzrokiem i pobladły z gniewu zwrócił niepodpisaną
kartkę teściowi.
Anula & pona
ous
l
a
d
an
sc
- Klnę się, że to nieprawda, sir. Andrea mocno przeżyła narodziny...
naszego syna. Wpadła w depresję.
- Mówmy ze sobą otwarcie. Obaj wiemy, że to nie twój syn. Andrea
wyznała mi prawdę, chciała, bym wiedział, że to nie ty ją uwiodłeś i zhańbiłeś.
- Nie przypuszczałem... Nie musiała się zwierzać. Przy- rzekłem jej, że
nikomu nie zdradzę tajemnicy. Uznałem Nata za swojego syna.
- Jesteś dobrym, szlachetnym człowiekiem i dlatego uważam ten list za
podły. Zniszczę go, ale obawiam się, że to nie koniec twoich kłopotów.
Sir Andrew nie mylił się. Kilka dni przed wyjazdem do Hunterów John
otrzymał pełen kalumnii anonim. Autor twierdził, że John zapłaci za zło, które
wyrządził żonie. Natychmiast po przeczytaniu John spalił ten list, ale nie
potrafił przestać myśleć o niegodziwych oskarżeniach. Sir Andrew wierzył w
[ Pobierz całość w formacie PDF ]