[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Urwała. Przyszła jej nagle do głowy niedorzeczna myśl, od której nie
mogła się uwolnić i w końcu zrozumiała, że się myliła. Charles zapewne
wiedział, że otrzyma propozycję pracy w Londynie i że jeśli Zanne dostanie się
na medycynÄ™, nie pojedzie razem z nim. Dlatego...
Teraz była przekonana, że człowiekiem, który odrzucił jej podanie, był
Charles, a nie Neil!
Zwiadomość, że została oszukana, wstrząsnęła nią. Zaczęła dygotać i Neil
uspokajająco gładził dłońmi jej napięte ciało. Kusiło ją, żeby zapytać go o
wszystkie szczegóły, ale uznała, że wyjaśnienia należą jej się od Charlesa.
- Chcę wrócić do domu - powiedziała zduszonym głosem.
- Wiem, ale wciąż pada. Zostań jeszcze.
I tym razem jego wrażliwość nie uszła jej uwagi. Neil z pewnością
domyślał się, co odkryła, i że cierpi z tego powodu. Wiedział także, że Zanne
nie potrzebuje współczucia i że sama musi dać sobie radę.
Nie pamiętała, jak dotarli na przystań i kiedy wsiedli do samochodu. W
mgnieniu oka znalezli się w ośrodku. Na pożegnanie Neil uścisnął jej dłoń.
- Dziękuję za towarzystwo - powiedział. - Mam nadzieję, że to nie jest
nasze ostatnie spotkanie.
Była mu wdzięczna za to, co dla niej zrobił.
- 93 -
S
R
- To ja dziękuję - odparła. - Naprawdę świetnie się bawiłam... - zająknęła
się - przez większą część wieczoru.
Neil stał jeszcze chwilę w progu, po czym wyszedł bez słowa. O tej porze
mogła jeszcze zadzwonić do Charlesa. Wiedziała, że wyjedzie do Londynu
dopiero za tydzień, i nie myliła się, ponieważ podniósł słuchawkę.
- Charles, mówi Suzanne.
Niczego się nie domyślał.
- Cześć - przywitał ją. - Tylko nie mów, że nie odpowiada ci życie na
zimnej północy i chcesz jechać ze mną do Londynu.
Zawsze podejrzewała, że Charles jest wielkim egoistą.
- Nie - syknęła w odpowiedzi. - Dzwonię w sprawie moich studiów. Czy
głosowałeś przeciwko mojej kandydaturze?
Audziła się jeszcze, że zaprzeczy; trudno jej było pogodzić się ze zdradą
ze strony tak bliskiej osoby.
- Cóż, Zanne, nie możesz żądać ode mnie odpowiedzi. Wiesz przecież,
że...
Z trzaskiem odłożyła słuchawkę. Charles robił uniki, ale teraz nie miała
wątpliwości; to on oddał głos przeciwko niej.
Było zbyt pózno na spacer, kąpiel czy bieganie. Nie miała też komu się
zwierzyć. Ogarnęła ją złość. Ale dlaczego była zła również na Neila?
Przez godzinę siedziała przed kominkiem, lecz na próżno próbowała
zagłuszyć ból. Charles był przecież częścią jej życia i myślała, że dobrze go zna.
Teraz, kiedy odkryła jego perfidię, nie wiedziała, w co ma wierzyć. Czy będzie
w stanie zaufać jakiemukolwiek mężczyznie? Położyła się, ale zasnęła dopiero
przed świtem.
Rano do ośrodka przyjechał mąż Sally. Kiedy Zanne zaprowadziła go do
niej, natychmiast padli sobie w objęcia i Zanne poczuła ukłucie zazdrości.
Postanowiła zobaczyć się z Neilem i poszła do głównego budynku.
- Chciałabym z tobą porozmawiać - powiedziała.
- 94 -
S
R
- Chodzmy do pokoju obok - zaproponował.
Usiadł przy biurku, a Zanne na krześle naprzeciwko. Chłodno
podziękowała mu jeszcze raz za kolację.
- Cała przyjemność po mojej stronie - odparł. - Gdybym wiedział, jak to
się skończy, pewnie bym cię nie zaprosił.
- Dziękuję - ucięła krótko. - Wczoraj zadzwoniłam do Charlesa i wiem, że
to on głosował przeciwko mnie. Czy mógłbyś choć raz zapomnieć o etyce
zawodowej i powiedzieć mi, co się wtedy naprawdę stało?
- Na pewno chcesz usłyszeć prawdę?
- Muszę ją znać.
Każde słowo wypowiadał wolno i starannie, jakby omawiał jakiś
przypadek chorobowy. Takim chłodnym tonem mówili zawsze konsultanci w
szpitalu, kiedy wypowiadali siÄ™ na temat krytycznego stanu pacjenta.
- Doktor Dawkins i ja nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że jesteś
odpowiednią kandydatką. Moim zadaniem było wprawić cię w zakłopotanie, ale
świetnie poradziłaś sobie z moimi pytaniami. Charles powiedział nam, że
pracuje z tobą na oddziale i że jesteś niestaranna, nieporządna i nie dbasz o
pacjentów. Na nas wywarłaś jednak zupełnie inne wrażenie.
Nie przypuszczała, że można cierpieć tak bardzo jak ona w tej chwili.
- Dlaczego ty i doktor Dawkins nie podjęliście wspólnie decyzji? -
zapytała w końcu.
- Doktor twierdził, że decyzja musi być jednogłośna i podjęta anonimowo.
Rok temu mieli pewne kłopoty, ponieważ tajemnica wyszła na jaw. Charles
Hurst przekonał nas, że nie jesteś odpowiednią osobą. Jest mi naprawdę przykro.
- Charles chciał, żebym pojechała z nim do Londynu. Wiedział, że nie
zrobię tego, jeśli zostanę przyjęta na studia, więc skłamał, żeby zrealizować
swoje plany.
Widziała, że Neil jest przejęty.
- 95 -
S
R
- Mogę jedynie powiedzieć, że zrobiłem to, co uważałem za słuszne, i że
jest mi przykro, ale to chyba niczego nie zmieni, prawda?
- Niestety nie.
Wychodząc z jego gabinetu, uświadomiła sobie, że Neil postąpił
odpowiedzialnie i sprawiedliwie. Decyzji nie podejmuje się łatwo. Z pewnością
sama zachowałaby się podobnie. Mimo to w tej chwili szczerze nienawidziła
wszystkich mężczyzn.
ROZDZIAA SIÓDMY
Znalazła jakiś pretekst, żeby wyjść z ambulatorium. Nie potrzebowała
nawet skrywanego współczucia Neila. Potrafię dać sobie radę bez niego,
pomyślała. Nie zdążyła daleko odejść, kiedy usłyszała jego wołanie.
- Zanne, poczekaj!
Odwróciła się, gotowa powiedzieć mu, żeby się nie fatygował, że i tak nie
ma zamiaru go słuchać. Z jego tonu wywnioskowała jednak, że chodzi o coś
poważnego.
- Dzwoni doktor Mitchell. - Zanne zatrzymała się. - Chciałby z tobą
porozmawiać.
Szybko pobiegła do gabinetu.
- Chodzi o kaprala Williamsa - powiedział Alan bez ogródek. - Nick
Cornish zajrzał do niego dziś rano i mówi, że jego stan się pogorszył. Czy
mogłabyś do niego pojechać? Ja niestety jadę do porodu i nie wiem, kiedy
wrócę.
- Jadę natychmiast - obiecała Zanne.
Właśnie tego było jej trzeba; zajęcia, podczas którego mogła wykazać
swojÄ… kompetencjÄ™.
- 96 -
S
R
- Bardzo dziękuję, Zanne. Wiem, że dasz sobie radę. Była pewna, że Alan
naprawdę tak myśli. Jego szczera pochwała sprawiła, że wzrosło w niej
poczucie własnej wartości.
- Dziękuję - odparła, czując, że to najwyższe uznanie, jakiego mogła
oczekiwać.
- Zadzwoń do mnie, jeśli będziesz miała kłopoty.
- Dopilnuję, żeby kapral został otoczony najlepszą opieką - zapewniła go i
usłyszała, że lekarz odetchnął z ulgą.
Kiedy odłożyła słuchawkę, zorientowała się, że nie jest sama.
- Słyszałem wszystko - rzekł Neil. - Czy chodzi o tego starego żołnierza z
lasu w Fenton?
Uświadomiła sobie, że z łatwością może rozmawiać z nim o pracy i w ten
sposób zapomnieć o innych kłopotach.
- Pewnie ma infekcję dróg oddechowych - poinformowała go. - Doktor
Mitchell prosił, żebym się nim zajęła.
- Pojadę z tobą - zaproponował.
Chciała zaprotestować, lecz zdała sobie sprawę, że jej uczucia nie mogły
mieć wpływu na sprawy zawodowe.
- Bardzo proszę - rzuciła obojętnie.
- Czy zabrać coś oprócz torby lekarskiej?
- Wez latarkę - zdecydowała po namyśle.
Musieli pożyczyć samochód służbowy, lecz nie było to trudne, ponieważ
w takich przypadkach John Brownlees z chęcią służył pomocą. Dwadzieścia
minut pózniej podążali już w kierunku lasów w Fenton. Podczas podróży Zanne
nie zwracała na Neila uwagi, lecz kiedy szli w górę ścieżką prowadzącą do
chaty, nie sposób było przez cały czas zachowywać milczenia.
- Skąd znasz kaprala? - zapytała, odgarniając mokre liście paproci.
- Kiedyś przypadkiem spotkałem go w lesie. Czy kiedy go widziałaś, miał
na sobie żołnierski płaszcz z naszytymi baretkami?
- 97 -
S
R
- Leżał w łóżku i rzeczywiście był w płaszczu, ale nie zauważyłam [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elpos.htw.pl