[ Pobierz całość w formacie PDF ]

* ale pozostawał nieuchwytny.
Po czterdziestu minutach czekania zrezygnowała.
 Z nim jest Nika" * pomyślała.
Przez całą powrotną drogę myślała nie o Butonowie, tylko o Nice. Znała ją od
wczesnego dzieciństwa. Bardzo się lubiły. Maszy podobały się grube wargi Niki całe
w poprzecznych zmarszczkach * zapasy na uśmiech, fałdy ukrytego śmiechu w
kącikach ust, chrzęszczące rude włosy, a Nika lubiła chłopięcą sylwetkę Maszy, jej
małe stopy, gwałtowność ruchów, delikatność.
Jeśli chodzi o Maszę, która zawsze była w stosunku do siebie bardzo krytyczna,
wybrałaby na miejscu Butonowa Nike. A Nika o takich rzeczach w ogóle nie myślała,
była zawsze z siebie zadowolona...
Butonow połączył je teraz w jakiś niepojęty sposób... Jak Jakub, który ożenił się z
dwoma siostrami... Można by je nazwać teraz współżonami, tak samo jak są
współbracia. Jakub wchodził do namiotu, brał siostry, brał służące, wszyscy byli
jedną wielką rodziną... Czym jest zazdrość, jak nie formą chciwości... Nie można
mieć drugiego człowieka na własność... No dobrze * wszyscy byliby braćmi i
siostrami, mężami i żonami... Uśmiechnęła się: jeden wielki burdel
Czernyszewskiego, urzeczywistnienie któregoś ze snów Wiery Pawłowny.
Wiera Pawłowna * bohaterka utopijnej powieści Nikolaja Czernyszewskiego Co
robić? (1863 r.)
Niczego wyjątkowego, osobistego. Tylko nuda i banał. Mamy w końcu wolność
wyboru czy nie? Skąd to uczucie wstydu i nieprzyzwoitości? Zanim dotarła do
Moskwy, napisała wiersz dla Niki:
Jest miejsce między drzewem oraz cieniem Pomiędzy łykiem wody a pragnieniem
Ciemności snów i korytarze liczne Dzieciństwa * rozświetlając latarką zdobyczną
Wszystko sobie wyznamy i nie uciekamy I sreber nie kradniemy i nie zabijamy I też
nie chcemy walonkami miesić Błocka czy zakazanych srogo śpiewać pieśni Jednak
czynimy jeszcze coś gorszego I boimy * we dwoje * boimy się tego
W domu była koło dwunastej * Alik czekał na nią w kuchni z butelką dobrego
gruzińskiego wina. Skończył właśnie doświadczenia i mógł nawet jutro składać
podanie o zwolnienie. Dopiero teraz dotarło do niej, że wkrótce wyjadą stąd na
zawsze.
 Zwietnie, bardzo dobrze, skończy się wreszcie ta upokarzająca sytuacja bez wyjścia"
* pomyślała. Spędzili razem z Alikiem długi wieczór, który przeciągnął się do
czwartej nad ranem. Rozmawiali, robili plany na przyszłość i Masza zasnęła mocnym
snem, trzymając Alika za rękę.
Obudziła się pózno. Debory Lwowny nie było w domu przez kilka dni, często
ostatnio zostawała u swojej chorej siostry. Alik Duży i Alik Mały byli już po
śniadaniu. Obraz był wprost sielankowy, nawet kotka leżała na kanapowej poduszce.
 Wszystko wspaniale! Chyba zaczynam dochodzić do siebie" * myślała Masza, z
trudem kręcąc rączką młynka do kawy.
Potem wzięli sanki i poszli na górkę. Tarzali się w śniegu, przemokli i czuli się razem
szczęśliwi.
* A w Bostonie jest śnieg? * spytała Masza.
* Nie tak dużo jak tu. Ale będziemy jezdzili w stanie Utah na nartach zjazdowych,
nie będzie tak zle * obiecał Alik.
A jak coś obiecał, zawsze spełniał. Wieczorem zadzwonił Butonow:
* Nie stęskniłaś się?
Widział oczywiście kręcącą się koło furtki Maszę, ale nie otworzył, bo była u niego
akurat taka jedna sympatyczna grubaska, tłumaczka, z którą był razem za granicą.
Przez dwa tygodnie zerkali na siebie porozumiewawczo, ale nie było okazji do
nawiązania bliższej znajomości. Miękka i leniwa, bardzo podobna, jak pózniej się
okazało, do jego żony Olgi, przewracała się w jego objęciach jak senna kotka pod
dzwięki dzwonków Maszy i Butonow wściekał się na tłumaczkę, Maszę i siebie.
Potrzebował Maszki, gwałtownej, wyrazistej, z jej łzami i stękaniem, a nie tej
grubaski.
Od rana próbował się do niej dodzwonić, ale początkowo nikt nie odbierał, telefon
był widocznie odłączony, pózniej dwa razy podchodził Alik i Butonow odkładał
słuchawkę, udało mu się dopiero pod wieczór.
* Nie dzwoń tu, proszę * poprosiła Masza.
* Kiedy przyjdziesz? Mów od razu * nie dosłyszał Butonow.
* Nigdy. Nie dzwoń do mnie więcej, Walera. * I dodała przeciągle, ze łzami w głosie:
* Dłużej tego nie wytrzymam.
* Maszka, ale ja się okropnie stęskniłem! Oszalałaś? Obraziłaś się, czy co? To
nieporozumienie, Maszo. Będę za dwadzieścia pięć minut pod twoim domem. * I
odłożył słuchawkę.
Masza nie mogła sobie miejsca znalezć. Przecież
twardo postanowiła, że nie będzie więcej z nim się spotykać, czując od razu może nie
całkowitą, ale jednak ulgę, i dzisiejszy dzień był wspaniały, z górką, słońcem...  Nie
pójdę" * postanowiła.
Ale po pół godzinie narzuciła na siebie kurtkę, wołając do Alika:
* Za dziesięć minut wracam! * I pomknęła na dół schodami, nie czekając na windę.
Samochód Butonowa stał pod samą bramą. Otworzyła gwałtownie drzwi i usiadła
obok:
* Muszę ci powiedzieć...
Objął ją, włożył rękę pod kurtkę:
* Porozmawiamy na pewno, maleńka. * I ruszył.
* Nie, nigdzie nie jadę. Wyszłam, żeby ci powiedzieć, że nigdzie nie jadę.
* Ale my już jedziemy * roześmiał się Butonow. Tym razem Alik się obraził:
* To świństwo z twojej strony! Czy ty tego nie rozumiesz? * wyrzucał jej, kiedy
wróciła póznym wieczorem. * Wychodzisz na dziesięć minut, a wracasz po pięciu
godzinach! I co ja mam o tym myśleć? Wpadłaś pod samochód? Zabili cię?
* Przepraszam, masz rację, to świństwo z mojej strony. * Masza czuła się okropnie
winna... i szczęśliwa...
A potem Butonow zniknął na miesiąc i Masza starała się jak mogła przyjąć to
zniknięcie  jak fakt", ale ten fakt był dla niej nie do zniesienia. Prawie nie jadła, piła
tylko słodką herbatę i prowadziła nieskończony wewnętrzny monolog skierowany do
Butonowa. Sypiała coraz gorzej.
Alik się niepokoił: wszystko wskazywało na załamanie nerwowe. Zaczął podawać jej
leki uspokajające, zwiększył dawkę środków nasennych. Odmówiła brania leków
psychotropowych:
* Nie jestem wariatką, tylko idiotką, a z tego nie da się wyleczyć.
Alik nie nalegał. Uważał, że jest to dodatkowy powód, by przyśpieszyć wyjazd.
Dwa razy przyjeżdżała Nika. Masza mówiła wyłącznie o Butonowie. Nika
przeklinała jego, winiła siebie i przysięgała, że widziała go po raz ostatni w grudniu,
jeszcze przed jego wyjazdem do Szwecji. Mówiła też, że nie jest nic wart i że cała ta
historia ma tylko tyle dobrego, że Masza napisała dzięki niej mnóstwo pięknych
wierszy. Masza posłusznie czytała wiersze i zastanawiała się, czy Nika ją okłamuje i
czy była jednak wtedy u Butonowa?
Alik biegał po urzędach. Zebrał stosy różnych dokumentów. Spieszył się nie tylko ze
względu na Maszę * w Bostonie czekała na niego praca, bez której tu też zaczynał
wariować. Trasa wyjazdu była dość skomplikowana: najpierw żydowskimi kanałami
do Wiednia, a stamtąd do Ameryki. Nie wykluczono, że między Wiedniem i Ameryką
będzie jeszcze przystanek w Rzymie * zależy, jak szybko przejdą ich dokumenty
przez zachodnie urzędy.
Sprawę wyjazdu niespodziewanie skomplikował sprzeciw Debory Lwowny: [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elpos.htw.pl