X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]

- Nie bądz śmieszny. Sebastian nie zabił tej kobiety. Podniósł wzrok i spojrzał w
lustro, odszukując jej wzrok.
- Skąd ta pewność, moja droga?
- Wiesz, kim była ta aktorka, czyż nie?
Wilcox otworzył szkatułkę z chińskiej laki, przejrzał jej zawartość, w końcu wybrał
diament i dwa złote breloki. Martin zawsze nosił za dużo biżuterii.
- A powinienem? - spytał, wieszając jeden z breloków na dewizce.
- Mógłbyś, gdybyś baczniej przyglądał się swojemu synowi i spadkobiercy. Rachel
York to kobieta, dla której Bayard robił z siebie pośmiewisko jeszcze przed Bożym
Narodzeniem.
Wilcox wsunął pierścień na palec.
- I co z tego?
- A jeśli oskarżenie przeciwko Sebastianowi upadnie i władze zaczną dochodzenie w
sprawie śmierci tej kobiety? Co wtedy?
- Nawet gdyby, to co? - spytał znowu. - Nie ma nic złego w tym, że zdrowy, młody
mężczyzna podziwia piękną kobietę. Zwłaszcza, gdy rzeczona kobieta handluje swoją urodą i
wykorzystuje ją do usidlania dżentelmenów. Jeżeli władze mają podejrzewać każdego
londyńskiego młokosa, który pożądał tej kobiety, to, uwierz mi, lista będzie bardzo długa.
Amanda chciała coś powiedzieć, ale zmieniła zdanie.
- Ponadto - ciągnął - jeżeli ktokolwiek zapyta, to wystarczy, że powiem, iż we wtorek
wieczorem Bayard był ze mną.
Amanda wpatrzyła się w jowialną, beztroską twarz męża.
- A jeżeli on naprawdę to zrobił, Martinie? Boisz się skandalu wywołanego przez
mojego brata. A co będzie, jeśli okaże się, że to Bayard?
Wilcox wstał z pociemniałą twarzą.
- Co dokładnie chcesz powiedzieć? Myślisz, że twój własny dwudziestojednoletni syn
jest zdolny do zbrodni, o jaką nie podejrzewasz swojego żałosnego brata?
Amanda spojrzała w jego gniewne oczy i zacisnęła zęby.
- Obydwoje wiemy, jaki jest Bayard.
- Mówiłem ci - powiedział Wilcox, głośniej niż zazwyczaj. - Bayard był ze mną.
- Doprawdy, co za ulga. W takim razie nie ma powodów do zmartwień -
odpowiedziała sucho i wyszła.
ROZDZIAA 16
Wciągu długich lat służby w armii Sebastian odkrył, że ma talent aktorski,
umiejętność naśladowania różnych akcentów, zachowań i postaw. Było to niezwykle
pomocne, gdy musiał wcielić się w kogoś innego i uzyskać potrzebne informacje. Wiedział
też, że ludzie najczęściej widzą to, co chcą zobaczyć, a ktoś, kto szuka zbiegłego arystokraty
nie zwróci uwagi na pokornego wikarego czy zwykłego kupca w tanim ubraniu i zle
skrojonym burym płaszczu.
Dlatego gdy opuścił elegancki niewielki dom Kat Boleyn, udał się na targowisko
szmat na Rosemary Lane, gdzie kupił komplet używanej odzieży: szary płaszcz i obszarpany
czarny kapelusz. Odwiedził kilka małych sklepów, gdzie dokonał paru innych zakupów.
Potem, owinięty w płaszcz, z okrągłym kapeluszem nasuniętym nisko na żółte oczy, wynajął
pokój w skromnym, ale porządnym zajezdzie  Róża i Korona , gdzie dokończył swojej
przemiany.
Obejrzał się dokładnie ze wszystkich stron w małym lusterku zainstalowanym nad
miednicą. Będzie odtąd panem Simonem Taylorem, zdecydował. Pan Taylor nie miał
wyczucia stylu - nosił zle obcięte włosy, staromodny płaszcz i niedbale przewiązany krawat.
Wprawnie nałożył pył kredowy na świeżo obcięte włosy. Uzyskał w ten sposób kilka
siwych pasm. Po miesiącach bezcelowej wegetacji, życia pełnego wygód, lecz
przewidywalnego i nieuchronnie nudnego, poczuł słaby przebłysk zainteresowania,
ożywienie, jakiego nie zaznał od powrotu z wojny dziesięć miesięcy wcześniej.
Znalazł Hugha Gordona w kącie  Zielonego Ludka , starego pubu z czerwonej cegły,
popularnego wśród teatralnego światka od czasów panowania królowej Elżbiety.
Aktor - wysoki, elegancki mężczyzna - siedział samotnie przy prostym obiedzie i
kuflu piwa. Z jego postaci emanowały arogancja i pycha; widać było, że nie życzy sobie
niczyjego towarzystwa.
Sebastian przepchnął się do stołu, zdjął kapelusz i przycisnął go do piersi skromnym,
pełnym pokory gestem.
- Przepraszam, czy to pan Hugh Gordon? Gordon podniósł wzrok, marszcząc brwi.
Nawet poza sceną jego sposób bycia kojarzył się z grą, a głos był stentorowy. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elpos.htw.pl