X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]

oknach paliło się światło.
Charley wcisnęła przycisk dzwonka. W domu rozległo się przerazliwe
ujadanie Belli, szpica miniaturowego.
- Mamo! - zawołała Charley, dzwoniąc jeszcze raz. - To ja! Może wyszła
gdzieś z przyjaciółką, która po nią przyjechała. Albo
była na randce.
Nie. Coś było nie tak. Miała złe przeczucia.
Perez wstukał do telefonu numer teściowej. Dwa sygnały, cztery, sześć.
Z głośnym łomotem serca Charley sięgnęła do torebki po klucze. Miała jeden
z zapasowych, na wszelki wypadek. Znalazła go, włożyła do zamka i uchyliła
drzwi.
- Mamo! - zawołała. Z kuchni wybiegła Bella, pozostawiając na białej
wykładzinie wyrazne ślady łapek.
Czerwone ślady.
Z ust Charley wyrwał się krzyk. Nakazując żonie:  Zostań tu", Perez ruszył do
kuchni. Charley poszła za nim.
Zatrzymali się w drzwiach. Matka leżała na terakocie. Zwrócona twarzą w
górę. Z otwartymi oczami. Nieobecnymi. Sącząca się krew utworzyła po
bokach jej tułowia plamy w kształcie skrzydeł. Bella biegała w kałuży krwi
wokół swojej pani, znacząc na białych płytkach dziwaczny, kwiatowy wzór.
Matka była ubrana do snu. Miała na sobie jedwabny, zielononie-bieski
szlafrok. Jego poła była odchylona, odsłaniając nogi i rąbek koronkowej
bielizny. Jedna ręka spoczywała na piersi, jak gdyby matka chwyciła się za
serce, druga leżała wzdłuż boku.
- Och, mamo. - Akając, Charley zrobiła krok naprzód, po czym przystanęła,
zakręciło się jej w głowie i musiała się oprzeć o kuchenny blat
Jej maż powoli przesunął się w kierunku ciała teściowej. Stąpał ostrożnie, by
nie wejść w kałużę krwi. Kucnął i zbadał jej puls.
Usiłując pojąć, co się stało, Charley odwróciła wzrok. Spoczął na jakimś
przedmiocie wystającym spod szafki. Zmrużyła oczy i przyjrzała się uważniej.
To było opakowanie po batonie. Wysunęła je czubkiem buta. Milka,
europejska marka, którą trudno było dostać w Stanach. Przechyliła głowę.
Batonik był z Polski.
Wpatrywała się w opakowanie, słysząc, jak krew huczy jej w skroniach.
Ulubiona czekolada jej ojca. Skrywana pasja. Ich wspólna.
- Charley, ona nie żyje.
- Musimy stąd wyjść. Natychmiast. - Chwyciła opakowanie po batonie i
wepchnęła do kieszeni.
- Co ty robisz? Charley, to może być dowód rzeczowy. Trzeba zadzwonić na
policję.
- Oskarżą o to Harry'ego.
- Nie przyszło ci do głowy, że może...
- Nie ma mowy, to nie tato. Wysłał mi esemesa, bo też jestem w
niebezpieczeństwie. Mama też była. Nie wiem, dlaczego to się stało, ale mu
ufam.
- Nawet gdyby chodziło o twoje życie? I o moje?
- Tak. - Zacisnęła usta, uzmysławiając sobie sens i powagę sytuacji. - Musimy
go znalezć.
- Jak? - Perez przeciągnął drżącą dłonią po włosach.  Nie jesteśmy
poszukiwani przez policję, ale jestem pewien, że będą chcieli z nami
porozmawiać.
Jeszcze raz spojrzała na matkę, broniąc się przed rozpaczą- i pragnieniem, by
schronić się w ramionach męża i wybuchnąć płaczem. Byłą córką Harolda
Middletona. Wytropi człowieka, który to zrobił. I zmusi go, aby za to
zapłacił.
Z oddali dobiegł odgłos syren.
- Do domu nad jeziorem  powiedziała, kierując się do sypialni matki, żeby
przebrać się w czyste rzeczy.  Harry na pewno w końcu będzie nas tam
szukał.
Rozdział 6
JOHN RAMSEY MILLER
Na parkingu lotniska Dulles agentka FBI M.T. Connolly przyglądała się
detektywom z wydziału zabójstw, przeprowadzającym oględziny zwłok
policjanta. Głęboka bruzda po zadzierzgnięciu na szyi ofiary i przekrwienie
gałek ocznych nie pozostawiały wątpliwości co do przyczyny śmierci,
podobnie jak zdjęcia zrobione przez kamery monitorujące nie pozostawiały
wątpliwości co do tożsamości człowieka, który zabił policjanta, skradł jego
mundur i ukrył ciało w jeepie, gdzie je odnaleziono.
Detektywi zostali wezwani, ponieważ w terminalu lotniska doszło do
postrzelenia funkcjonariusza policji stanowej. Wbrew wcześniej-
szym doniesieniom George jeszcze żył, lecz był w ciężkim stanie. Trzy pociski
uległy odkształceniu, odbijając się od kamizelki kuloodpornej, a jeden trafił
wyżej, przeszył kołnierz i rozerwał tętnicę. Spodziewano się, że policjant nie
przeżyje. Gdyby uszedł z życiem, groziło mu poważne uszkodzenie mózgu z
powodu utraty krwi.
Connolly w towarzystwie detektywów z wydziału zabójstw przeszła z [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elpos.htw.pl
  • Drogi uĚźytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

     Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.