[ Pobierz całość w formacie PDF ]

przed kimś czy przed czymś, co znajdowało się z przodu. Z dołu nie było widać, kto to jest.
Gdzieś z tyłu nadbiegł Ram, a zaraz za nim jego Stra\nicy. Elena zdą\yła zawołać
- Co się stało?
Ram biegł tak prędko, \e dotarł do niej zaledwie urywek odpowiedzi:
- Dyrektor personalny, zagoniony na dach, wezwał mnie przez...
Stra\nicy wbiegli do ratusza, kilkoro ludzi pospieszyło za nimi.
Elena została. Miała wra\enie, \e ktoś wycisnął jej powietrze z płuc.
Dyrektor personalny? To przecie\ John. Jej John, z którym miała się spotkać po...
Ach, nie, co się dzieje na tym dachu?
Z dołu widziała zaledwie czyjąś głowę i ramiona, kiedy jednak zrobiła z dłoni daszek
nad oczami, zorientowała się, \e w istocie jest to ciemnowłosa głowa Johna. Zmuszono go, by
cofał się ku barierce, nagle jednak rzucił się w bok, wzdłu\ krawędzi, w stronę bli\szą rzece.
Oby udało mi się zobaczyć, kto go goni, modliła się w duchu.
Napastnik jednak stał w głębi i zapewne starannie się pilnował, by się nie pokazać.
John trzymał ręce nad głową, ale to zdawało się nie mieć wpływu na atakującego.
Ram, Stra\nicy, pospieszcie się, i wy z najwy\szych pięter, moglibyście...
John zniknął jej z oczu, zmuszony do dalszego cofania się wzdłu\ przylegającej do
rzeki krawędzi budynku.
- Och, nie! - zawołała dr\ącym głosem i jęknęła cicho. - John!
Potem nastąpiło to straszne: strzał i krótki krzyk, krzyk, który się urwał.
Nogi ugięły się pod Eleną, osunęła się na kolana na chodnik. Zebrani wokół ludzie
krzyknęli przera\eni i nagle wszyscy zaczęli się ruszać. Niektórzy pobiegli do ratusza, inni na
brzeg rzeki.
- Widziałem, jak spadał - oświadczył stojący na brzegu chłopiec. - Zleciał prosto do
rzeki, jeden wielki plusk!
Ram polecił odciąć ratusz, tak aby nikt nie mógł wejść ani wyjść. Elena zdołała
podnieść się na nogi i pobiegła nad rzekę. Płynęła w rym miejscu dość bystrym nurtem, nieco
ni\ej był spadek i śluza, mo\e odwrotnie, nie bardzo pamiętała. Rzeka nie przemieniała się w
wodospad, lecz i tak budziła respekt.
Johna nigdzie nie było widać.
- Nic dziwnego, został przecie\ postrzelony - usłu\nie informował ją chłopiec. - Na
pewno poszedł na dno jak kamień.
Elena ju\ chciała skakać do wody, lecz jeden ze Stra\ników w porę ją powstrzymał.
- Nic tu nie mo\esz poradzić - stwierdził. - Prąd jest bardzo silny, dawno ju\ go zniósł.
Spróbujemy odnalezć zwłoki, zanim dotrą do wiru przy tamie. Jeśli przejdą tamtędy, nigdy
ju\ ich nie zobaczymy.
Ludzie skutecznie działający lub po prostu ciekawscy gdzieś zniknęli, Elena została
sama.
Jaki\ to zły los mnie prześladuje, myślała zrozpaczona Pierwsza miłość mojego \ycia i
nie dane jej było nawet ujrzeć świtu.
14
Wrócili do domu, do cudownej Sagi, do jej czystości i pięknych kwiatów. Unosiły się
tu świe\e zapachy, nie było spalin ani cuchnących śmieci, ulice lśniły bielą marmuru, z
ogrodów dobiegał śpiew ptaków, dojrzewały owoce i jagody.
Elena przysiadła na brzegu łó\ka Jaskariego w salce miejskiego szpitala. Chłopak
usiłował ją pocieszać:
- Musisz się z tym pogodzić, Eleno, masz tylu przyjaciół, a jego prawie nie znałaś.
- Ale ja mu się podobałam, przypuszczam, \e mógłby się nawet we mnie zakochać.
- No, dlaczego by nie, to wcale nie takie trudne.
- I ty to mówisz? - mruknęła. - Ty, który nie mo\esz na mnie patrzeć?
- Doprawdy? Lubię się z tobą dra\nić, bo to takie łatwe, wszystko bierzesz na
powa\nie, me powinnaś tak robić.
- Kiedy człowiek nie ma o sobie dobrego mniemania, zawsze przypuszcza najgorsze.
No, ale dzięki Bogu przynajmniej, \e ty z tego uszedłeś z \yciem. Nie pojmuję tylko,
dlaczego. Dlaczego właśnie ty i dlaczego John?
Do oczu znów napłynęły jej łzy.
- Jeśli chodzi o niego, to nic mi na ten temat nie wiadomo - powiedział Jaskari
zamyślony. - Natomiast jeśli chodzi o mnie... Cały czas się nad tym zastanawiam. Czy coś
powiedziałem, coś zrobiłem? Nic nie przychodzi mi do głowy, oprócz...
Dopiero po chwili Elena spytała:
- Tak?
- Nie, to tak dawno temu, niemo\liwe, by miało z tym jakiś związek.
- Co masz na myśli? Opowiedzieć chyba mo\esz.
- Tak, skoro ju\ i tak le\ę do niczego nieprzydatny. Właściwie jestem zupełnie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elpos.htw.pl