[ Pobierz całość w formacie PDF ]
nawet niewielkie napięcie mięśni szyi, mógł być ostatnim w jego życiu. Miał już
ziemię na wysokości twarzy, opierał się tylko na brodzie.
Głos brzmiał sympatycznie, pewnie. Móriemu od razu się spodobał. Wyczu-
wało się w nim miłość do psa, a ludzie obdarzający uczuciem zwierzęta zwykle
bywają dobrzy. Proszę, dostrzeż mnie tutaj zanim całkiem zniknę, a to może na-
stąpić już za moment!
Och, ależ. . . Na miłość boska, jak się tu znalazłeś? Nie wiedziałem nawet,
że jest tu jakaś podziemna grota, no, ale ziemia taka tu porowata. Niebezpiecz-
nie tędy chodzić. Jak my sobie z tym poradzimy? Jeśli zejdę na dół, całkiem się
55
przysypie. Muszę sprowadzić pomoc, przynieść linę i łopaty. Wytrzymasz jeszcze
trochę? Widzę, że nie masz już sił, ale. . . czekaj tu na mnie!
Niezwykłe polecenie w takiej sytuacji. Mężczyzna z psem zniknęli, pozosta-
wiając Móriego sam na sam ze śmiertelnie grozną lawiną.
Gdzie ja jestem? myślał. Nigdy nie widziałem tego człowieka ani jego psa.
Jak daleko zdołałem zawędrować tej nocy?
Nie wiedział nic o losie, jaki spotkał Maga-Loftura, ale coś w głębi ducha,
poczucie więzi z nieszczęsnym chłopakiem, podszepnęło mu, że właśnie tej nocy
czas dany Magowi- Lofturowi minÄ…Å‚.
Teraz przyszła kolej Móriego. Niech się strzeże ten, kto zakłóci spokój Gott-
skalka ZÅ‚ego!
Rozdział 8
Erling Müller przeklinaÅ‚ w gÅ‚os swe zajÄ™cie, które nie pozwalaÅ‚o mu wygo-
spodarować wolnej chwili, odpowiednio długiej, by mógł wybrać się do Christia-
nii. Powinien bezwzględnie przeprowadzić wnikliwsze śledztwo dotyczące po-
chodzenia Tiril, był przekonany, że rozwiązanie znajdzie właśnie w stolicy. Może
przebywa tam sama Tiril?
Nie, chyba nie, gdyby tak było, zbiry nie szukałyby jej w Bergen.
Niezmiernie trudno ich było dopaść. Wymykali się z każdej pułapki. Erling
miał jednak pewność, że nie opuszczają Bergen i okolic miasta.
Zlad wiążący się z listem napisanym na kawałku kory, który przyniósł niezna-
jomy chłopiec, nigdzie go nie zaprowadził. Chłopiec już nie wrócił, o czym Erling
nie omieszkał poinformować swej siostry. Powtarzał jej to codziennie, w końcu
dumna panna nie śmiała więcej zaglądać do jego biura.
Pewnego dnia coś się wydarzyło i chociaż z początku historia brzmiała dość
nieprawdopodobnie, to jednak w Erlingu obudziła się nowa nadzieja.
W kantorze odwiedził go wójt.
Wpłynęła do mnie skarga, która, jak sądzę, może cię zainteresować, mój
panie zaczął i całym ciężarem zwalił się na krzesło, aż pod nim jęknęło.
Tej zimy zawinęła do Bergen barkentyna Liselotte z Arendal. Po drodze miała
jakieś problemy. Poprzednim razem szyprowi zabrakło czasu na złożenie skargi,
ale statek wrócił tu w zeszłym tygodniu i dopiero teraz usłyszałem tę dziwną
relacjÄ™.
Zrobił dramatyczną pauzę, zmuszającą Erlinga do reakcji:
Proszę mi o tym opowiedzieć!
Wiemy, że na jednej z wysp na otwartym morzu, za Sotrą mieszka samot-
na kobieta o imieniu Ester. Od dawna już mamy co do niej swoje podejrzenia.
Przypuszczamy, że zajmuje się piractwem z lądu. Tacy piraci rozpalają ogniska
w niewłaściwym miejscu i kierują statek tak, by rozbił się o skały. Potem plądrują
wraki.
Potworne mruknÄ…Å‚ Erling.
Właśnie! Nigdy jednak nie potrafiliśmy jej niczego udowodnić. Ester
57
mieszka na maleńkiej wysepce, właściwie szkierze, i umie doskonale zatrzeć
ślady swoich poczynań. Kapitan barkentyny Liselotte o mały włos nie wpadł
w pułapkę. Na szczęście jego ludzie dostrzegli jeszcze jedno ognisko, które pręd-
ko zgaszono, choć jednak nie dość szybko. Ta kobieta ma obowiązek doglądania
płonącego ogniska na południowym krańcu wysepki. To właśnie ognisko zgasiła,
a rozpaliła inne na północnym brzegu. Mało brakowało, a statek roztrzaskałby się
o skały.
Cóż za straszna baba! orzekł Erling. Zastanawiał się, po co wójt opo-
wiada mu całą tę historię. Co on, Erling, mógł mieć wspólnego z piractwem?
Wiemy, że kobieta mieszka na wyspie samotnie, nie lubi ludzi, jak chyba
wszyscy trudniÄ…cy siÄ™ takim procederem. Ale marynarze z Liselotte zaklinajÄ…
się, że na tle nocnego nieba widzieli na skałach trzy cienie. Wiele zobaczyć nie
[ Pobierz całość w formacie PDF ]