[ Pobierz całość w formacie PDF ]
wydarzyło. Mówię
o liście. Spojrzał na mnie w taki sposób, jakby najpózniej w tym momencie
miało do mnie dotrzeć, o co
mu chodzi, ale spodziewany efekt nie nadchodził. Nic nie rozumiałam.
O jakim znowu liście? zapytałam, oparłam się i splotłam ręce na piersiach.
O liście, który do ciebie napisał! Spojrzał na mnie ponownie, jakbym w końcu
musiała pojąć.
Ze mną jednak działo się coś przeciwnego.
Sebastian powiedziałam, starając się zachować spokój. Nie mam
najmniejszego pojęcia, o jakim
liście mówisz.
W jego oczach odbiło się najczystsze niedowierzanie, a kolejne zdanie przeszło
mu przez usta
z największym wahaniem:
Chodzi o list, w którym cię przeprasza i wszystko ci wyjaśnia.
Spojrzeliśmy na siebie. On na mnie jakbym miała amnezję postraumatyczną, a ja
na niego jakby
cierpiał na halucynacje. Sebastian w najmniejszym stopniu nie sprawiał wrażenia,
że zwariował.
Kiedy to miało się wydarzyć? zapytałam.
Nie wiem dokładnie. Krótko po tym, jak cała sprawa wyszła na jaw. Może dwa
tygodnie pózniej.
Ruszyłam głową w lewo, a potem w prawo.
Nie dostałam żadnego listu od Elyasa powiedziałam. Musisz się mylić.
Nie. Mam pewność co do tego listu upierał się.
Być może chciał mi go dać, ale tego nie zrobił.
Nieprawda, jestem pewien. Elyas mi o tym opowiadał i sam widziałem, jak
fatalnie się czuł, kiedy
nie dostał od ciebie odpowiedzi.
Przetarłam dłonią twarz i na chwilę zamilkłam, żeby wziąć głęboki oddech.
Ale ja nie dostałam żadnego listu, Sebastian powtórzyłam. Jak miał do mnie
dotrzeć? Pocztą?
Nie. Elyas podrzucił ci go w nocy.
Uniosłam brwi.
Uwierz mi, pamiętałabym, gdyby Elyas w nocy zapukał do moich drzwi.
Nie, nie. Wiem, że nie doręczył ci go osobiście powiedział Sebastian. Nie
mam pojęcia, gdzie go
położył. Może pod drzwiami? A może wrzucił go do skrzynki pocztowej?
Wtedy przecież musiałabym go znalezć!
Sebastian najwyrazniej też tak uważał, ponieważ nie znalazł wyjaśnienia.
Przed kilkoma minutami prowadziliśmy głośną rozmowę, a teraz panowała
między nami cmentarna
cisza.
Elyas napisał do mnie list&
Pod drzwiami do łazienki w domu Schwarzów nazwałam jego wyjaśnienia
śmiesznymi . Jeśli
rzeczywiście istniał jakiś list, jego reakcja na mój komentarz zaczynała nabierać
sensu&
Co w nim było?
Ale najpózniej po tym, jak dostałaś e-maila, musiałaś się zorientować, że coś tu
nie gra powiedział
Sebastian.
Uniosłam głowę.
Jakiego e-maila?
Tego, którego napisał do ciebie po liście.
OK, cała ta historia właśnie straciła swoją wiarogodność. Do zagubionego listu
miał jeszcze dołączyć
e-mail, który do mnie nie dotarł?
Nie miej mi tego za złe, Sebastian, ale powoli się gubię powiedziałam. Nie
dostałam ani listu,
ani e-maila. Nie sądzisz, że trochę za dużo tu zbiegów okoliczności? Jeśli chcesz
mnie zrobić w konia, to
naprawdę uważam, że to nie jest zabawne.
Zaniemówił.
Przysięgam ci, że taka jest prawda! Elyas był kompletnie załamany, kiedy nawet
po dwóch
tygodniach nie zareagowałaś na list. Nie wiedział przecież nawet, czy w ogóle go
przeczytałaś i czy na
końcu go nie podarłaś. Nie miał odwagi do ciebie napisać ani zadzwonić, więc
doradziłem mu, żeby
wysłał e-mail. Tylko po to, by mieć pewność. Dlaczego miałbym to wymyślić i cię
okłamywać?
Przyglądałam się mu. Moja podejrzliwość wyraznie go ubodła.
Nie miałam nic złego na myśli, przepraszam powiedziałam i westchnęłam.
Po prostu nie umiem
wyjaśnić, jak to możliwe, że oba listy zniknęły.
Ja już też nie mam pomysłów. Opuścił dłonie na uda. Możliwe, że e-mail
wylądował w spamie
albo sam już nie wiem. Faktem jest, że zarówno list, jak i e-mail istniały. Nie
pozwoliłbym sobie na
strojenie z tego żartów. Wiem, jak napięta jest sytuacja między wami.
Podobnie jak podczas całej naszej rozmowy Sebastian sprawiał wrażenie
szczerego. To wszystko
robiło jednak mocno tajemnicze wrażenie.
Spam.
Oczywiście, mogło się zdarzyć, że przez przypadek trafił tam jego e-mail. Ale
Elyas wysłał mi już
wiele wiadomości. Każda z nich docierała do mojej skrzynki pocztowej.
Masowałam sobie skronie i na chwilę zamknęłam oczy.
Nie rozumiem powiedziałam. Ale jeśli tak się stało, ten e-mail na pewno da
się odnalezć. Jak
długo przechowywane są listy w folderze spamu?
Sebastian wzruszył ramionami.
Prawdopodobnie zależy to od operatora. Ale przypuszczam, że od miesiąca do
dwóch.
Zaczęłam liczyć. 3 listopada dowiedziałam się, że Elyas to Luca. Siedem do
czternastu dni pózniej
napisał do mnie list, a dwa kolejne tygodnie pózniej e-mail. Ten ostatni powstał
zatem mniej więcej
miesiąc temu. Jeśli Sebastian dobrze to oszacował, przy odrobinie szczęścia
wiadomość wciąż mogła się
tam znajdować. Albo jeśli miałam pecha została już wykasowana.
Zwykle w nieregularnych odstępach sprawdzałam folder ze spamem, ale w
ostatnich tygodniach
miałam na głowie inne sprawy niż załatwianie sobie taniej viagry bez recepty.
Kiedy ostatnio zaglądałam
do swojej poczty, nie przyszło mi więc do głowy, żeby przejrzeć spam. Możliwe,
że to był duży błąd.
Mam nadzieję, że jest tam i że go znajdziesz powiedział Sebastian. To
byłoby jedyne logiczne
wyjaśnienie.
Czułam się tak, jakby całe moje życie stanęło na głowie. Wszystko, z czym
próbowałam się pogodzić
przez ostatnie dwa miesiące, w ciągu kilku dni stanęło pod wielkim znakiem
zapytania. Czy Elyas przez
cały ten czas czuł się tak samo zle jak ja? Czy naprawdę był jak powiedział mój
ojciec tylko
wyjątkowym idiotą, który schrzanił wszystko, co mógł?
Chciałam się chwycić tego cienia nadziei, ale moje palce były sztywne. Czułam,
że potrzebuję
przerwy. Trzy do czterech lat na Malediwach nie wystarczyłyby, żeby przetrawić
[ Pobierz całość w formacie PDF ]