[ Pobierz całość w formacie PDF ]
siostrzenicy.
* * *
Birknerowa z ponurą miną układała szczapy w palenisku pod kuchnią.
Przed chwilą z kuchni wybiegła Ludwika. Między nią a Reginą doszło do gwałtownego
zajścia z powodu drobnostki. Birknerowa zeszła po drzewo, a Regina nie zdjęła w porę rondelka
z mlekiem, które wykipiało. Ludwika poczuła woń spalonego mleka, wpadła do kuchni i
skrzyczała siostrzenicę.
Po wyjściu ciotki, Regina ukradkiem otarła łzy. Potem spojrzała na Birknerowa i spostrzegła
jej gniewną minę. Uśmiechnęła się i podbiegła do staruszki.
Czy gniewasz się na mnie, Bońciu?
Objęła czule starą kobietę, która odparła z oburzeniem:
Gniewać się? Na Reginkę? A to za co? Czy dlatego, że nasza panna zwymyślała Reginkę jak
35
podoficer głupiego rekruta?
Regina roześmiała się.
Nie, ale dlatego, że głupi rekrut pozwolił by mleko wykipiało i że ciocia gniewała się na
Bońcię.
Ech, co mi tam! Przywykłam do jej krzyków i nic sobie z tego nie robię. Niech się irytuje, ja
wcale nie słucham, co gada! Nie mogę tylko znieść, kiedy krzyczy na Reginkę jak na służącą!
Wtedy pękam ze złości!
O, Bońciu, niech cię o to głowa nie boli! Przecież poza tym, to mi jest tak dobrze z wami!
%7ładnych trosk, żadnych kłopotów i to doskonałe jedzenie. Niech Bońcia zobaczy jak urosłam i
utyłam! Dzisiaj upływają właśnie trzy miesiące od chwili mego przybycia. Wszyscy są dla mnie
tacy dobrzy, tacy uprzejmi, prowadzę rajskie życie. Tylko ciocia mi dokucza, ale może to lepiej,
inaczej zapomniałabym zupełnie, że żyję na ziemi. Zresztą wolę już gderanie cioci, niż słodkie
słówka pana skarbnika. Ach, jakże ja go nie cierpię!
Na twarzy Ernestyny pojawił się wyraz jeszcze większej zawziętości.
Dziecinko, tego świętoszka trzeba się wystrzegać, to wstrętny człowiek.
Regina zabrała się znowu gorliwie do przerwanej pracy. Lekko, zwinnie krzątała się po
obszernej, widnej kuchni. Nie mogła rozmawiać z Birknerowa, ponieważ nadeszła Mina.
Nagle rozległ się dzwonek. Birknerowa otworzyła drzwi. Na progu stanęła młoda, elegancka
panienka.
Czy państwo w domu?
Tak, proszÄ™ pani.
Przeprowadziła nowo przybyłą przez korytarz do dużej bawialni. Następnie pobiegła na górę,
by zawiadomić Schrötera i LudwikÄ™ o przybyciu goÅ›cia. Potem dopiero powróciÅ‚a do kuchni i
zawołała:
Prędzej, Reginko, prędzej!
Co się stało?
Przyszła panna Małgorzata, córeczka Jego Ekscelencji. Niech Reginka zdejmie fartuch i
wejdzie do bawialni.
Pomogła Reginie odwiązać wstążki fartuszka, po czym lekko wypchnęła ją za próg. Regina
udała się do bawialni, gdzie zastała gościa, witającego się z Ludwiką. Na widok Reginy panienka
podbiegła do niej.
36
Dzień dobry, panno Reniu! Prosiłam właśnie ciocię, by udzieliła pani na kilka godzin
urlopu. Tatuś chce nas dziś po południu zabrać do Neubergu, pragniemy, aby i pani pojechała z
nami. Czy dobrze?
Chętnie, o ile ciocia pozwoli.
Moja siostrzenica jest w żałobie odezwała się Ludwika więc właściwie sama nie wiem...
Ach, droga panno Schröter, przecież to nie żadna zabawa, tylko krótka wycieczka powozem!
Tatuś powiedział, że panna Regina wcale nie zna okolicy, więc taka przejażdżka na pewno
sprawi jej przyjemność. O, proszę, niech pani pozwoli! My wszyscy tak lubimy pannę Reginę!
Ludwika z trudem tylko stłumiła złość, gdyż nie chciała się okazać niegrzeczną wobec gościa.
Massenburgowie od roku mieszkali w Wiessenbergu, dokąd władze przeniosły generała.
Kontakt towarzyski z Schröterami ograniczyÅ‚ siÄ™ do kilku oficjalnych, sztywnych wizyt.
Ludwice bardzo zależało na utrzymywaniu stosunków właśnie z tymi wytwornymi,
eleganckimi ludzmi. Starała się do nich zbliżyć, lecz wszelkie próby z jej strony nie odniosły
pożądanego skutku.
Wszystko to zmieniło się, odkąd przybyła Regina. Ludwika z ojcem i siostrzenicą złożyła
znowu wizytę w domu generała. Młoda dziewczyna spodobała się zarówno państwu von
Massenburg jak też ich córkom.
Ludwika byłaby chętnie zabroniła siostrzenicy wzięcia udziału w wycieczce; rozumiała jednak
dobrze, że nie może w stosunku do państwa von Massenburg okazać się nieuprzejma. Toteż
wreszcie ustąpiła i pozwoliła Reginie na przejażdżkę.
Po chwili do bawialni wszedÅ‚ radca Schröter. Uradowana Regina rzuciÅ‚a siÄ™ dziadkowi na
[ Pobierz całość w formacie PDF ]